Bitcoinomaty i codzienne kanały: dokąd płyną pieniądze z oszustw deepfake

Bitcoinomaty i codzienne kanały: dokąd płyną pieniądze z oszustw deepfake

Kiedy mówi się o oszustwach z użyciem deepfake, uwaga skupia się zwykle na tym, co widać i słychać: fałszywej twarzy eksperta, sklonowanym głosie prezesa firmy, podszywaniu się pod celebrytów. Tymczasem sama technika podszycia jest tylko pierwszą połową przestępstwa. Druga połowa — ta, która decyduje o tym, czy ofiara naprawdę traci pieniądze — to droga, jaką środki pokonują od konta poszkodowanego do kieszeni sprawcy. I to właśnie na tej drodze w ostatnich latach zaszły zmiany warte uwagi.

Co mówią dane o źródłach strat

Analiza Surfshark, oparta na bazie zweryfikowanych incydentów deepfake potwierdzonych doniesieniami prasowymi, szacuje łączne udokumentowane straty na całym świecie na około 3,7 miliarda dolarów. Dynamika jest bardziej wymowna niż sama kwota: między 2020 a 2023 rokiem było to około 83 miliony dolarów, w 2024 roku około 335 milionów, a w samym 2025 roku około 2,5 miliarda. Niezależny raport Resemble AI za rok 2025 wykazał ponad 1,28 miliarda dolarów udokumentowanych strat przy ponad 1560 zweryfikowanych incydentach — z zastrzeżeniem, że ponad 80 procent spraw nie miało ujawnionej kwoty szkody, więc wszystkie te sumy należy traktować jako dolną granicę.

Media społecznościowe pozostają głównym miejscem narodzin takich oszustw — według analizy Surfshark odpowiadają za blisko połowę globalnych strat, głównie przez deepfake znanych osób promujących fikcyjne inwestycje. Ale obok tego dominującego schematu wyłania się coś mniej głośnego: rozproszenie kanałów, którymi ofiary przekazują pieniądze.

Bitcoinomat jako końcowy punkt przestępstwa

Jednym z najszybciej rosnących wektorów są oszustwa z wykorzystaniem kryptoaktywnych bankomatów, potocznie zwanych bitcoinomatami. Według danych Surfshark wygenerowały one w samym 2025 roku około 333 milionów dolarów strat, co czyni je jednym z największych nowych typów oszustw deepfake rodzących się w mediach społecznościowych. Mechanika jest brutalnie prosta: sprawca, podszywając się za pomocą sklonowanego głosu lub wideo pod osobę zaufaną — członka rodziny, urzędnika, doradcę — wywiera presję na ofiarę, często starszą, i kieruje ją do najbliższego bitcoinomatu. Tam ofiara wkłada banknoty, a kupione w ten sposób kryptowaluty natychmiast trafiają na adres kontrolowany przez przestępców.

Ten kanał ma dwie cechy idealne dla przestępcy. Po pierwsze, transakcja jest szybka i nieodwracalna — nie ma tu procedury reklamacyjnej ani anulowania przelewu. Po drugie, anonimowość utrudnia śledzenie środków. Dla seniora, który nigdy wcześniej nie korzystał z takiego urządzenia, wystarczy kilka minut instruktażu prowadzonego telefonem przez „pracownika banku” albo „policjanta”.

Codzienne kanały zamiast spektakularnych wideorozmów

Druga obserwacja z tych samych danych dotyczy miejsc, w których dochodzi do samego kontaktu z ofiarą. Obok platform społecznościowych znaczącą rolę zaczęły odgrywać kanały zupełnie codzienne: według Surfshark rozmowy telefoniczne wygenerowały około 71 milionów dolarów strat, platformy wideo i wideokonferencje około 62 milionów, aplikacje messagingowe około 41 milionów, a poczta elektroniczna około 12 milionów dolarów. To nie są przypadkowe liczby — pokazują, że oszustwa deepfake przestały być domeną wiralowych filmików i weszły do rutynowej komunikacji, w której ofiary nie spodziewają się ataku.

Osobną kategorią są fałszywi kandydaci do pracy: według tych danych schematy polegające na podszywaniu się pod pracowników zdalnych za pomocą syntetycznego wideo dodały kolejne około 100 milionów dolarów strat. Firma prowadzi rekrutację online, zatrudnia osobę, która na wideorozmowie wyglądała i brzmiała wiarygodnie, a otrzymuje dostęp do systemów dla kogoś zupełnie innego.

Wnioski praktyczne

Z perspektywy pojedynczego odbiorcy wynika z tego kilka prostych reguł. Presja czasu plus prośba o płatność w nietypowej formie — gotówka u kuriera, kupony, bitcoinomat — powinna być traktowana jako sygnał alarmowy niezależnie od tego, jak znajomy brzmi głos w słuchawce. Weryfikacja oddzwonieniem na znany numer pozostaje najtańszą i najskuteczniejszą obroną. A po stronie firm — dodatkowe potwierdzenie tożsamości przy rekrutacji zdalnej i przy każdym nietypowym poleceniu przelewu, nawet jeśli pochodzi ono od osoby, którą „widziało się” na ekranie.

Technologia generowania twarzy i głosu będzie się poprawiać, ale pieniądze zawsze muszą zostać wypłacone jakimś kanałem. To właśnie te kanały — nie same modele AI — są dziś najbardziej praktycznym punktem zaczepienia dla obrony.

Więcej w tym temacie

Czytaj dalej

Od sierpnia oznaczanie treści AI jest obowiązkiem: art. 50 unijnego AI Act wchodzi w życie

Od sierpnia oznaczanie treści AI jest obowiązkiem: art. 50 unijnego AI Act wchodzi w życie

AI prey: aplikacje nudification i prywatność dzieci w dobie generowanych obrazów

AI prey: aplikacje nudification i prywatność dzieci w dobie generowanych obrazów

Deepfake CFO na wideokonferencji: gdy sztuczny szef każe przelewać miliony

Deepfake CFO na wideokonferencji: gdy sztuczny szef każe przelewać miliony

Bilans strat deepfake: ile realnie kosztują oszustwa ze sztuczną inteligencją

Bilans strat deepfake: ile realnie kosztują oszustwa ze sztuczną inteligencją