FBI po raz pierwszy policzyło przestępczość z użyciem AI. Wyszło 893 miliony dolarów strat
Internetowe Centrum Skarg FBI (IC3), które od niemal ćwierć wieku zbiera relacje o cyberprzestępczości w Stanach Zjednoczonych, w corocznym raporcie za rok 2025 zrobiło coś, czego nie robiło nigdy wcześniej: wyodrębniło sztuczną inteligencję jako osobną kategorię opisową przestępstw. Do tej pory nadużycia związane z AI rozproszone były po różnych rubrykach — trafiały do oszustw inwestycyjnych, fałszywych przelewów czy wyłudzeń na tle zaufania — i rejestrowano je wyłącznie jako taktykę, nie typ czynu.
Co pokazują liczby
Wynik pierwszego oficjalnego zestawienia wygląda następująco: 22 364 skargi powiązane z użyciem narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji oraz 893 miliony dolarów strat po korektach. To niewiele w porównaniu z całokształtem — Amerykanie zgłosili w 2025 roku rekordowe 20,87 miliarda dolarów strat na cyberprzestępczości, a same oszustwa inwestycyjne odpowiadają za ponad 8,65 miliarda z tej kwoty. Oficjalnie oznaczona kategoria AI stanowi więc mniej niż jedną dziesiątą strat w samych tylko oszustwach inwestycyjnych.
Struktura tych 893 milionów jest jednak wymowna. Ponad 632 miliony dolarów — czyli około siedemdziesięciu procent — koncentruje się w oszustwach inwestycyjnych. Podszywanie się pod firmy w klasycznym schemacie fałszywej korespondencji służbowej to zaledwie 135 skarg i około 30 milionów dolarów. Osobną pozycję stanowią fałszywe oferty pracy z wykorzystaniem generowanych kandydatów i klonów głosu — prawie 13 milionów dolarów strat.
Liczba, która jest podłogą, a nie sufitem
Najważniejsza uwaga sama płynie z raportu FBI: klasyfikacja opiera się na tym, co podała ofiara. Śledczy nie wymagają analizy kryminalistycznej potwierdzającej syntetyczne pochodzenie materiału — wystarczy, że poszkodowany zauważył, podejrzewał lub zanotował udział sztucznej inteligencji. Biuro wprost przyznaje, że wielu poszkodowanych w ogóle nie zdaje sobie sprawy, iż zetknęło się z treścią wygenerowaną maszynowo. 893 miliony dolarów mierzy więc rozpoznanie zjawiska, a nie jego rzeczywistą skalę — jest dolnym poziomem, od którego można zacząć liczenie, a nie sumą szkód.
To ważna lekcja także poza Stanami Zjednoczonymi. Dopóki systemy rejestracji przestępstw w innych krajach nie mają osobnej kategorii dla nadużyć z użyciem AI, lokalne statystyki będą systematycznie zaniżać problem, a ofiary — często seniorzy, jak pokazuje struktura amerykańskich skarg — nie będą wiedzieć, że padły ofiarą techniki, którą warto zgłaszać i nazywać.
Media społecznościowe jako główny kanał
Nieoficjalne zestawienia rysują jeszcze ostrzejszy obraz. Analiza Surfshark, oparta na bazie incydentów deepfake z lat 2017–2025, wykazała, że w 2025 roku straty na oszustwach z użyciem deepfake wzrosły do około 1,1 miliarda dolarów — trzykrotnie więcej niż rok wcześniej. Kluczowa zmiana dotyczy kanału: aż 83 procent tych strat powstało w mediach społecznościowych, podczas gdy rok wcześniej było to 33 procent. Na czele stoi Facebook z blisko pół miliardem dolarów strat, przed WhatsApp i Telegramem.
Dominujący scenariusz jest przy tym zawsze ten sam: podszywanie się pod znane osoby — przedsiębiorców, ekspertów finansowych, celebrytów — promujące fikcyjne inwestycje. To ten schemat generuje osiemdziesiąt procent wszystkich strat deepfake. Syntetyczny głos i twarz usuwają ostatnią barierę psychologiczną, jaka chroniła ofiary klasycznych maili od „nigerijskiego księcia”: widok i dźwięk zaufanej postaci.
Co z tego wynika dla odbiorców
Pierwsza konsekwencja jest praktyczna: fakt, że ktoś mówi znajomym głosem, pokazuje znajomą twarz i podaje znajome dane, już niczego nie przesądza. Weryfikacja innym kanałem — telefonem na oficjalny numer, osobistym kontaktem — pozostaje jedyną niezawodną obroną, zwłaszcza przy przelewach i inwestycjach.
Druga jest systemowa. Wejście AI do oficjalnej statystyki federalnej oznacza, że zjawisko przestało być anegdotyczne i stało się mierzalne. A co mierzalne — to podlega polityce publicznej, egzekucji prawa i edukacji. Kolejne kraje, również w Europie, będą musiały odpowiedzieć na pytanie, które Stany Zjednoczone właśnie zaczęły sobie zadawać ilościowo: ile naprawdę kosztuje nas przestępczość napędzana sztuczną inteligencją?