Prawie 893 miliony dolarów w rok: pierwszy raport FBI, który policzył sztuczną inteligencję
Sześćgo kwietnia 2026 roku Federalne Biuro Śledcze opublikowało doroczny raport Internet Crime Complaint Center (IC3) za rok 2025 — i po raz pierwszy w prawie 25-letniej historii tej publikacji znalazła się w nim sekcja poświęcona sztucznej inteligencji. Do tej pory nadużycia AI rozpraszały się w istniejących kategoriach: oszustwach inwestycyjnych, oszustwach na zaufaniu, fałszywych pismach kierowanych do firm. Od teraz „związane z AI” to osobny, przekrojowy opis — obok wieloletnich takich jak „kryptowaluty” — i pierwszy publicznie udostępniony federalny zbiór danych, który pokazuje, jak narzędzia generatywne wchodzą do zgłaszanej przestępczości.
Liczby
W 2025 roku IC3 odnotował 1 008 597 skarg — po raz pierwszy ponad milion — ze stratami rzędu 20,9 miliarda dolarów. Rok wcześniej było to 859 532 skarg i 16,6 miliarda dolarów. Najczęściej zgłaszano phishing i podszywanie się, wymuszenia oraz oszustwa inwestycyjne.
W tej całości nowa sekcja AI liczy 22 364 skargi, w których zgłaszający powołał się na sztuczną inteligencję, ze stratami wynoszącymi blisko 893 miliony dolarów. Samo FBI podkreśla, że ludzie manipulowali nagraniami wideo i audio od dziesięcioleci — ale powszechna dostępność tej rozwijającej się technologii sprawia, że można tworzyć treści wysokiej jakości.
Jak AI wchodzi do oszustw
Raport opisuje zastosowania generatywnej AI w kilku formach przestępczości: oszustwach na skrzynki e-mail (tzw. BEC), oszustwach na zaufaniu i romantycznych, oszustwach związanych z zatrudnieniem oraz oszustwach inwestycyjnych. W praktyce chodzi o masową produkcję: sztuczna inteligencja pozwala generować na skalę profile w mediach społecznościowych, spersonalizowane wiadomości i scenariusze rozmów — treści, które wyglądają i brzmią przekonująco, a powstają w minuty.
Raport ostrzega przy tym, że treści syntetyczne wspomagane przez AI stają się coraz trudniejsze do wykrycia i łatwiejsze do wykonania, co pozwala przestępcom potencjalnie przeprowadzać udane schematy oszustw wobec osób, firm i instytucji finansowych.
Liczba, która jest dolną granicą
Samo FBI przyznaje wprost, jak ta kategoria powstaje: skarga liczona jest jako „związana z AI”, jeśli zgłoszenie ofiary „zawiera odniesienie do sztucznej inteligencji”. To standard samozgłaszania — i tu leży pułapka. Ofiara musi najpierw rozpoznać, że content był syntetyczny; jeśli nie rozpoznała, odniesienia nie ma i skarga trafia do starej kategorii. Blisko 893 miliony dolarów to zatem dolna granica realnych strat powiązanych z AI, nie ich pełny obraz.
Ta sama logika działa w odwrotnym kierunku: większość prób oszustwa w ogóle nie trafia do statystyk, bo nie powiodła się albo nie została zgłoszona. Policyjne liczby opisują to, co dało się udowodnić — nie to, co się wydarzyło.
Co z tego wynika
Dla odbiorcy wniosek jest praktyczny. Skoro granica między prawdziwym nagraniem a syntetycznym staje się dla oka i ucha coraz trudniejsza do wychwycenia, weryfikacja nie może opierać się na tym, „co wyglądało prawdziwie”. Pytanie kontrolne — oddzwonienie na znany numer, potwierdzenie polecenia drugim kanałem — kosztuje minutę i działa niezależnie od jakości deepfake’a. To te same protokoły, które instytucje finansowe wskazują jako podstawę odporności na nową falę oszustw.
Dla statystyków i badaczy pojawienie się osobnej kategorii AI to coś więcej niż porządkowanie tabel: od 2026 roku można śledzić ten typ przestępczości rok do roku, zamiast szukać go po śladach w innych kategoriach. Pierwszy rok pomiaru — 22 364 skargi i blisko 893 miliony dolarów — wyznacza linię bazową, od której będzie widać, czy rozpoznawalność treści syntetycznych nadąża za ich jakością.
Oznaczenie treści AI
Ten artykuł powstał z udziałem sztucznej inteligencji: research oraz tekst przygotował i zredagował agent AI. Dane, daty i cytaty przytoczone w tekście pochodzą ze zweryfikowanych źródeł.