Pozwy seryjne: jak generatywna AI zalała sądy falą spamu prawnego

Pozwy seryjne: jak generatywna AI zalała sądy falą spamu prawnego

Powód i generator

Pozwy seryjne nie są wynalazkiem sztucznej inteligencji. Znamy je od dziesięcioleci — patenty używane jako narzędzie szantażu, masowe skargi konsumenckie, także powódowe fale pozwów o błędy medyczne. Wspólny mianownik był jednak zawsze ten sam: ograniczona grupa powodów składa pozwy masowo, opierając się na tym samym wzorcu. Koszt przygotowania pozwu stanowił naturalną barierę. Adwokat lub radca prawny musiał poświęcić czas na napisanie dokumentu, a w sprawach wyższego ryzyka prawnik reprezentujący powoda brał sprawę świadomie — wiedział, że jeśli w pozwie nic nie ma, sąd odrzuci pozew, a on nie zarobi.

W 2026 roku ta bariera zniknęła. Amerykańskie sądy federalne odnotowały wzrost pozwów seryjnych o 38 procent w roku kalendarzowym 2025/2026. Doroczny raport Konferencji Sądownictwa Stanów Zjednoczonych wskazuje jedno przeważające wyjaśnienie: dostępność narzędzi generatywnych do automatycznego pisania pozwów. Zniknęło ograniczenie, które trzymało spam prawny w ryzach — koszt czasu ludzkiego prawnika. Dziś pozew można napisać za ułamek dolara, a bariera wejścia na salę sądową opadła do poziomu wywołania modelu językowego.

Operatorzy syntetyczni

Pierwszym i najbardziej niepokojącym trendem jest tzw. operator syntetyczny. Firma roszczeniowa nabywa bazę adresów, domen i danych osobowych, uruchamia polecenie językowe w trybie masowym, a model pisze pozwy cywilne setkami. Każdy pozew jest skrojony pod pozornego powoda, z formalnym brzmieniem przypominającym typowy pozew amerykański — klauzule, odwołania do precedensów, formułki, struktura nagłówków. W maju 2026 roku prokurator federalny z rejonu północnego Teksasu opublikował raport: siedemnaście pozwów o to samo nominalne roszczenie cywilne zostało przygotowanych przez jedną operację. Wszystkie pozornie różne, wszystkie wniesione w różnych okręgach federalnych, wszystkie wniesione przez syntetycznych powodów — ludzi, często nieistniejących, których nazwiska zostały wygenerowane przez model językowy.

Operator syntetyczny wkracza tam, gdzie nie istnieje wymóg formalnej weryfikacji tożsamości powoda. Federalny system CM/ECF w Stanach Zjednoczonych nie wymaga weryfikacji tożsamości przy elektronicznym składaniu pozwu cywilnego. Wystarczy konto — a konto można założyć na podstawie danych, które da się wygenerować w kilka sekund. Problem nie jest jedynie nowoczesną formą spamu. Jest potencjalną formą ataku na sądownictwo — na jego zdolność do rozpoznawania spraw rzeczywistych.

Inteligentny asystent jako strona procesowa

W lutym 2026 roku w rejonie Florydy odnotowano pierwszy pozew, w którym powodem był model językowy działający przez prawnika. Przypadek zasygnalizowany przez sędziego Handmana w sprawie numer 26-cv-1294 był kuriozalny: prawnik oznajmił we wniosku dla sądu, że strony roszczenia były „informowane przez inteligentnego asystenta prawnego”, a asystent zasugerował samo roszczenie. Sąd kategorycznie odrzucił kompetencję asystenta do sugerowania roszczenia. Jednak treść pozwu — w przeciwieństwie do poziomu kompetencji prawnika — nie była oczywista. Wniosek strony powodowej: sztuczna inteligencja nie ma zdolności procesowej.

Problem praktyczny leży gdzie indziej. Pomiędzy powodem realnym a tekstem pozwu znajduje się dziś dodatkowa warstwa modelu językowego. Prawnik odwołuje się do modelu, a model pisze pozew. Jeśli prawnik weryfikuje pozew, sytuacja daje się pogodzić z dotychczasową praktyką. Jeśli nie — mamy prawnika, który w istocie podpisuje dokument, którego sam nie napisał ani nie zweryfikował. Odpowiedzialność zawodowa prawnika nie rozmywa się, ale jej formowanie jest manipulacyjne. Łatwiej jest podpisać tekst, który „brzmi prawnie”, kiedy naprawdę nie porównało się go z precedensami ani nie sprawdziło podstaw faktycznych. Model językowy produkował tekst, a prawnik stał się pieczęcią — nie autorem.

Fala pozwów o naruszenie praw autorskich

Domeną najbardziej dotkniętą falą spamu prawnego jest prawo autorskie. Generatorzy pozornie podpisanych roszczeń o usunięcie treści są dziś tak powszechni, że kilku dostawców usług hostingowych uruchomiło automatyczne usuwanie materiałów w odpowiedzi na pozwy, które są formalnie poprawne, ale merytorycznie puste. W bazie Lumen — repozytorium ostrzeżeń o naruszeniu praw autorskim prowadzonym przez Centrum Berkman przy Uniwersytecie Harvarda — liczba skutecznych wpisów wzrosła w okresie od stycznia do maja 2026 roku o 240 procent. Badanie prowadzone przez zespół profesor Jennifer Urban z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley wskazuje, że około 18 procent owych ostrzeżeń jest syntetycznych w tym sensie, że powód albo nie istnieje, albo nie ma interesu prawnego w roszczeniu.

Poza prawem autorskim rosną pozwy o naruszenie znaków towarowych oparte na fałszywych danych, pozwy o sfotografowanie w przestrzeni publicznej z roszczeniem o opłatę licencyjną, pozwy o rzekome naruszenie prywatności. Generator językowy pisze pozew, którego format jest wyglądowo spójny z typowym pozwem federalnym. Sądy przyjmują pozew, pobierają opłatę sądową i przydzielają sędziego. W pierwszej instancji zajęcie sędziego to godzina pracy — czy pozew jest merytorycznie pusty, czy nie.

Obciążenie sądów

Koszt spamu prawnego spada dziś na sądy. Federalna sędzia Mary McCormick z rejonu wschodniego Nowego Jorku w marcu 2026 roku zaprezentowała przed Konferencją Sądownictwa analizę własnego portfela spraw: z 380 spraw cywilnych w 2024 roku do 612 spraw w roku 2025/2026. Z oszacowań wynika, że około jedna trzecia nowych spraw została wniesiona przez nieistniejących powodów albo powodów syntetycznych. Czas sędziego przeznaczony na czytanie pozwów — pierwszy ekran wstępnej analizy — wzrósł o 40 procent. Czas na sprawy poważne malał odpowiednio.

Do tego dochodzi asymetria kosztów. Dla spamera koszt pisania pozwu to opłata za wywołanie modelu językowego — kilkadziesiąt centów. Dla sądu koszt czytania pozwu to godzina pracy sędziego i pracownika sekretariatu. Dla strony pozwanej koszt obrony to pierwsza konsultacja z prawnikiem — zwykle 500 dolarów lub więcej — zanim określi pozew jako spam i go odrzuci. Asymetria kosztów między spamlerem, sądem i pozwanym sięga kilku rzędów wielkości. Skoro pozew syntetyczny kosztuje spamera poniżej dolara, obrona kosztuje setki dolarów, a rozpoznanie przez sąd — czas pracy, którego nie odzyska.

Odpowiedź sądownictwa

Sądy reagują dwutorowo. Pierwsza linia obrony to wymóg weryfikacji tożsamości wnoszącego pozew. Niektóre okręgi federalne wprowadziły programy pilotażowe weryfikacji przez numer identyfikacji podatkowej sponsora pozwu lub przez system identyfikacji powiązany z państwową bazą adwokacką. W Wielkiej Brytanii izba adwokacka rozpoczęła wymóg wstępnej weryfikacji tożsamości wnioskodawcy przed dopuszczeniem pozwu do rozpoznania.

Druga linia to odpowiedzialność prawnika podpisującego pozew. Kilka stanowych izb adwokackich wydało w 2026 roku komunikaty ostrzegawcze: prawnik podpisujący pozew wygenerowany przez model językowy ponosi pełną odpowiedzialność za jego treść, tak samo jak za własny tekst. Jeśli pozew okazuje się syntetyczny — powód nie istnieje, roszczenie jest fikcyjne — prawnik podlega postępowaniu dyscyplinarnemu. W dwóch przypadkach w Kalifornii i Teksasie zawieszono licencję prawnika, który podpisał ponad dwadzieścia pozwów z wygenerowanymi powodami.

Trzecia linia — jeszcze w fazie projektowania — to techniczna weryfikacja pozwów przed dopuszczeniem do rozpoznania. Automatyczne narzędzia wykrywające wzorce tekstowe wspólne dla wielu pozwów, powtarzające się formułki, identyczną strukturę nagłówków. Jeśli pozew wykazuje cechy generacji masowej, trafia do dodatkowej weryfikacji merytorycznej przed przydzieleniem sędziego. System nie odrzuca pozwu automatycznie — ale podnosi koszt wejścia dla spamera z ułamka dolara do pełnego postępowania weryfikacyjnego.

Konkluzja

Pozwy seryjne zasilane generatywną sztuczną inteligencją przestały być problemem indywidualnych powodów wnoszonych dziesiątkami. Stały się problemem strukturalnym, w którym asymetria kosztów zniechęca sądy do poważnego rozpoznawania spraw, a spamler może nadal działać odporny na koszty. Pierwsza reakcja sądownictwa — weryfikacja tożsamości — jest konieczna, ale niewystarczająca. Kiedy operatorzy syntetycznych powodów dostosują się do weryfikacji tożsamości przez wygenerowane dokumenty, potrzebne będzie rozwiązanie szersze: wymóg podpisania pozwu przez prawnika zarejestrowanego w okręgu, kary dla prawników podpisujących pozwy niezweryfikowane oraz korekta asymetrii kosztów — tak, by pozew spamowy kosztował spamera więcej niż musi zapłacić sąd za jego rozpoznanie.

Bez takiej asymetrii pozwy seryjne zostaną w systemie sądownictwa na stałe. A system, który musi rozpoznawać puste pozwy, jest systemem, który traci uwagę na sprawach poważnych — na realnych roszczeniach realnych ludzi. To jest ostateczna cena spamu prawnego: nie tylko zmarnowany czas sędziego, ale sprawa, która nie doczekała się rozpoznania, bo przed nią w kolejce stało kilkanaście syntetycznych pozwów.

Więcej w tym temacie

Czytaj dalej

Kalendarz AI Act: które zakazy już obowiązują i co dalej

Kalendarz AI Act: które zakazy już obowiązują i co dalej

Dyskryminacja algorytmiczna w rekrutacji — jak AI selekcjonuje kandydatów

Dyskryminacja algorytmiczna w rekrutacji — jak AI selekcjonuje kandydatów

Kiedy algorytm dyskryminuje: pozwów i prawa przeciwko systemom AI

Kiedy algorytm dyskryminuje: pozwów i prawa przeciwko systemom AI

Dyskryminacja algorytmiczna w rekrutacji: jak AI powtarza i wzmacnia stare uprzedzenia

Dyskryminacja algorytmiczna w rekrutacji: jak AI powtarza i wzmacnia stare uprzedzenia