Oszustwo z kredytami Claude: jak 14 tysięcy funtów przepłynęło przez konto w Metro Bank

Oszustwo z kredytami Claude: jak 14 tysięcy funtów przepłynęło przez konto w Metro Bank

Klient, który powiedział „nie” — i mimo to stracił pieniądze

Zoli Rutter, przedsiębiorca z hrabstwa Sussex, od kilku miesięcy płacił około piętnastu funtów miesięcznie za dostęp do chatbota Claude firmy Anthropic. Korzystał z niego zawodowo — do śledzenia i analizy faktur biznesowych. Jego debetowa karta Metro Bank była podpięta do konta w serwisie Anthropic, więc comiesięczne obciążenia były dla banku czymś znajomym.

19 czerwca Metro Bank wykrył podejrzewaną transakcję na 90,90 funta i wysłał Rutterowi SMS-a z pytaniem, czy ją autoryzował. Odpowiedział przecząco. W odpowiedzi przyszła wiadomość, że konto zostanie zamrożone — tymczasem zablokowana została wyłącznie pojedyncza podejrzana transakcja, a nie konto ani karta. Dalsze płatności, w kwotach od 90 do 200 funtów, szły dalej. Część zatrzymano, ale — jak przyznaje bank — wiele nie. Kartę ostatecznie zamrożono dopiero dzień po rozpoczęciu oszustwa; do tego czasu przez konto przeszły płatności za ponad 14 tysięcy funtów. Łączny ubytek wyniósł 14 244 funty.

Rzeczniczka banku tłumaczyła później, że ze względu na „złożony charakter oszustwa część płatności niestety została zrealizowana”, zanim kartę całkowicie zablokowano. Dla klienta to zimna pociecha: zrobił wszystko, o co prosi bank — odpowiedział na alert i odmówił autoryzacji — a pieniądze i tak zniknęły.

Chatbot jako cel, nie narzędzie

Najciekawszy w tej sprawie jest kierunek przepływu pieniędzy. Oszuści nie wyłudzali środków na tradycyjne rachunki ani zakupy w sklepach. Wykorzystali kartę podpiętą do konta Anthropic, by masowo dokupywać kredyty do Claude’a. Sama sztuczna inteligencja stała się tu beneficjentem przestępstwa — towarem, który gang skupuje cudzymi pieniędzmi.

Anthropic poinformowało, że sprawą zajęła się zorganizowana grupa używająca kart Ruttera do zakupów kredytów oraz że firma nie ma dowodów, by dane karty pochodziły z jej własnych systemów. Konto, z którego korzystali oszuści, zostało zbanowane. Firma zapewnia też, że każdy obciążony za fałszywy zakup może zgłosić się na stronę wsparcia, a opłaty zostaną zwrócone — co w przypadku Rutera rzeczywiście nastąpiło. Problem w tym, że klient musiał najpierw przejść przez tygodnie walki z własnym bankiem.

To nie odosobniony schemat. W maju inny użytkownik Claude’a, mieszkaniec USA, opowiedział redakcji Guardian Money, jak ktoś kupił karty podarunkowe do chatbota, posługując się jego danymi finansowymi; podobne historie opisywali użytkownicy na Reddicie.

Refundacja w tle sporu o odpowiedzialność

Po kontakcie ze strony Guardian Money Metro Bank tymczasowo zwrócił Rutterowi pieniądze, równolegle wszczynając procedurę chargeback — sporu zwrotnego z Anthropic. W oficjalnym oświadczeniu bank nazwał sprawę „niepokojącym przypadkiem” z udziałem podmiotu trzeciego, któremu klient wcześniej przekazał dane karty podczas prawdziwych płatności, i zapewnił, że zachęca klientów do natychmiastowego kontaktu przy podejrzanych transakcjach. Tyle że Rutter właśnie tak postąpił.

Sytuacja ma się komplikować: ponieważ Anthropic zwróciło mu środki, tymczasowy zwrot od Metro Bank zostanie pobrany ponownie. W liście bank przyznał, że klient nie otrzymał obsługi, jakiej oczekuje od swoich klientów, i zaproponował 300 funtów odszkodowania. Rutter zapowiada skargę do Financial Ombudsman Service — niezależnego rzecznika konsumentów finansowych. Zgodnie ze stanowiskiem FCA, brytyjskiego regulatora, zwrot środków z tytułu nieautoryzowanego obciążenia powinien znaleźć się na koncie klienta do końca następnego dnia roboczego.

Ironia sytuacji dopełnia kontekst branżowy: ledwie tydzień przed publikacją artykułu FCA — wydawało się — poparło Claude’a, ogłaszając, że Anthropic udostępni go firmom finansowym biorącym udział w pilotażu bezpiecznego testowania zaawansowanej AI. W tym samym czasie wyszło na jaw, że część rozmów użytkowników z tym chatbotem była publicznie dostępna w internecie.

Luka, którą banki jeszcze nie domknęły

Sprawa Ruttera obnaża słaby punkt całego ekosystemu płatności. Systemy wykrywania oszustw uczono rozpoznawać podejrzane odbiorcy: nieznanych sklepów, dziwne przelewy, zagraniczne konta. Tymczasem płatność do renomowanej firmy technologicznej — tej samej, którą klient opłacał legalnie od miesięcy — wygląda wiarygodnie. Oszustwo polegające na masowym skupowaniu kredytów AI cudzą kartą mieści się w „normalnym” profilu transakcji, więc przechodzi przez filtry bez ostrzeżeń.

Dopóki mechanizmy ochrony konsumenta nie nadążą za nowym typem towaru, jakim stały się kredyty do modeli AI, ciężar dowodowy będzie spadać na klientów. A historia Ruttera pokazuje, że nawet błyskawiczna reakcja na alert bankowy nie gwarantuje już bezpieczeństwa oszczędności.

Więcej w tym temacie

Czytaj dalej

Bitcoinomaty i codzienne kanały: dokąd płyną pieniądze z oszustw deepfake

Bitcoinomaty i codzienne kanały: dokąd płyną pieniądze z oszustw deepfake

ClickFix: fałszywa weryfikacja, która kończy się złośliwym kodem

ClickFix: fałszywa weryfikacja, która kończy się złośliwym kodem

Deepfake CFO na wideokonferencji: gdy sztuczny szef każe przelewać miliony

Deepfake CFO na wideokonferencji: gdy sztuczny szef każe przelewać miliony

Bilans strat deepfake: ile realnie kosztują oszustwa ze sztuczną inteligencją

Bilans strat deepfake: ile realnie kosztują oszustwa ze sztuczną inteligencją