Odwrócony kurs: deregulacja AI w Stanach Zjednoczonych

Odwrócony kurs: deregulacja AI w Stanach Zjednoczonych

Pierwszy dzień nowej ery

W pierwszym dniu swojej drugiej kadencji, 20 stycznia 2025 roku, prezydent Donald Trump uchylił zarządzenie wykonawcze Joe Bidena z 2023 roku dotyczące bezpiecznego i godnego zaufania rozwoju sztucznej inteligencji. Jak podała agencja Reuters, tamte przepisy wymagały od twórców systemów AI mogących zagrażać bezpieczeństwu narodowemu, gospodarce czy zdrowiu publicznemu dzielenia się z rządem wynikami testów bezpieczeństwa przed udostępnieniem ich publiczności. Z dnia na dzień ten centralny filar federalnej polityki bezpieczeństwa przestał istnieć.

Trzy dni później Biały Dom podpisał własne zarządzenie pod znamiennym tytułem „Removing Barriers to American Leadership in Artificial Intelligence”. Dokument, opublikowany w rejestrze federalnym jako EO 14179, ogłasza politykę Stanów Zjednoczonych wprost: utrzymywać i wzmacniać globalną dominację Ameryki w sztucznej inteligencji. Formuła „dominacji” zastąpiła bidenowską triadę bezpieczeństwa, praw obywatelskich i ochrony konsumenta jako kompas administracyjny.

Plan działania i nowa rola branży

Zarządzenie nakazało zespołowi doradców — w tym Davidowi Sacksowi, byłemu współzałożycielowi PayPal-a, mianowanemu pełnomocnikiem ds. sztucznej inteligencji i kryptowalut — opracowanie planu działania w ciągu stu osiemdziesięciu dni. Efektem jest opublikowany w lipcu 2025 roku dokument America’s AI Action Plan, dostępny na stronie Białego Domu. Kładzie on nacisk na budowę infrastruktury, eksport amerykańskich technologii i usuwanie barier regulacyjnych, a kwestie ochrony konsumenta spycha na dalszy plan.

Symboliczna jest też skala prywatnych zobowiązań towarzyszących zwrotowi politycznemu. Już drugiego dnia kadencji ogłoszono przedsięwzięcie Stargate — wspólny projekt OpenAI, SoftBanku i Oracle, który jak relacjonował Reuters zakłada setki miliardów dolarów inwestycji w centra danych. Administracja jawnie wiąże przewagę technologiczną z tempem budowy mocy obliczeniowych, a nie z testami bezpieczeństwa modeli.

Bitwa o moratorium stanowe

Deregulacja nie zatrzymała się na poziomie federalnym. Wiosną 2025 roku w gigantycznej ustawie budżetowej, znanej jako One Big Beautiful Bill, pojawiła się klauzula zabraniająca stanom i samorządom egzekwowania jakichkolwiek przepisów dotyczących sztucznej inteligencji przez dziesięć lat. Jak opisywał serwis 404 Media, zapis unieważniłby zarówno kalifornijskie wymogi przejrzystości modeli, jak i nowojorski obowiązek audytu algorytmów rekrutacyjnych — a więc te gwarancje, które stany uchwaliły po dobrze udokumentowanych wpadkach systemów oceny kandydatów i scoringu kredytowego.

Sprzeciw okazał się jednak tak szeroki — obejmował gubernatorów obu partii — że Senat usunął moratorium z projektu głosowaniem 99 do 1 na początku lipca 2025 roku. Jak odnotowały kancelarie prawne komentujące głosowanie, była to rzadka manifestacja niezależności parlamentarzystów wobec linii administracji. Ostatecznie ustawa weszła w życie bez klauzuli, co pozostawiło mozaikę stanowych regulacji jako jedyny realnie działający mechanizm ochrony użytkowników w USA.

Cena braku reguł

Skutki dla ludzi są już widoczne. Bez federalnego wymogu raportowania testów bezpieczeństwa to wyłącznie producenci decydują, które modele są wystarczająco sprawdzone przed premierą, a które ryzyka warto ujawnić. Konsument, którego wniosek kredytowy odrzucił algorytm, pacjent prowadzony przez asystenta medycznego czy pracownik monitorowany przez system oceny wydajności muszą polegać na prawach stanowych — albo na niczym, jeśli mieszkają w stanie, który własnych przepisów nie uchwalił.

Badacze bezpieczeństwa wskazują też na efekt geopolityczny: dwubiegunowość regulacyjna świata, w której Bruksela dokręca śrubę, a Waszyngton ją odkręca, tworzy pokusę przenoszenia najbardziej ryzykownych zastosowań tam, gdzie nadzór jest najsłabszy. Krytycy — od organizacji badawczych po część samego przemysłu — przestrzegają, że krótkoterminowy zysk konkurencyjny może okupić się utratą zaufania społecznego po pierwszej poważnej awarii nienadzorowanego systemu.

Jak się chronić

Amerykański konsument powinien dziś traktować deklaracje firm o „odpowiedzialnej AI” jako obietnice marketingowe, nie gwarancje prawne. Warto sprawdzać, czy dostawca usługi publikuje niezależne raporty o testach swoich modeli, czy pozwala odwołać się od automatycznej decyzji oraz jakie prawa przysługują w stanie zamieszkania — Kalifornia czy Kolorado oferują znacznie więcej ochrony niż stany bez własnych ustaw. Europejskim użytkownikom tych samych usług nadal przysługują gwarancje wynikające z prawa unijnego, niezależnie od tego, gdzie firma ma siedzibę.

Odwrócony kurs Waszyngtonu jest logiczną konsekwencją przyjętej hierarchii wartości: najpierw tempo, potem ostrożność. Historia technologii pokazuje jednak, że standardy bezpieczeństwa pomijane na etapie boomu wracają później z podwójną siłą — jako koszty naprawy szkód, procesy sądowe i regulacje pisane pod presją skandalu. Stany Zjednoczone postawiły na rozwój ponad ograniczenia; pytanie, ile osób zapłaci cenę tego eksperymentu, zanim kurs znów się odwróci.

Więcej w tym temacie

Czytaj dalej

Terapia tylko z człowiekiem: amerykańskie stany zakazują chatbotów psychologicznych

Terapia tylko z człowiekiem: amerykańskie stany zakazują chatbotów psychologicznych

Deepfake w sądzie: gdy fałszywe nagranie staje się dowodem

Deepfake w sądzie: gdy fałszywe nagranie staje się dowodem

Znaki wodne i metadane C2PA nie ochronią Cię przed fałszywką

Znaki wodne i metadane C2PA nie ochronią Cię przed fałszywką

Quishing: phishing, który chowa się za kodem QR

Quishing: phishing, który chowa się za kodem QR