Wirtualny poligon za 2 mld funtów: brytyjska armia trenuje w cyfrowych bliźniakach miast

Wirtualny poligon za 2 mld funtów: brytyjska armia trenuje w cyfrowych bliźniakach miast

Wojska ćwiczą w środowiskach wirtualnych od dziesięcioleci, ale najnowsza generacja symulatorów wygląda zupełnie inaczej niż komputerowe strzelanki sprzed lat. Jak relacjonowała na początku sierpnia 2026 roku dziennikarka Aisha Down na łamach „The Guardian”, brytyjskie Ministerstwo Obrony przyznało konsorcjum, w którym działa firma Skyral, kontrakt o wartości 2 mld funtów na szkolenie armii. Zamiast pojedynczych scenariuszy strzeleckich wojsko dostaje coś znacznie ambitniejszego: wielowarstwowe modele prawdziwych miast i krajów, pozwalające przećwiczyć konsekwencje decyzji, których nikt jeszcze nie podjął.

Ryga w komputerze

Dziennikarka „Guardiana” obejrzała demonstrację na własne oczy. W symulacji kolumna NATO przejeżdża przez ulice Rygi — te same, które istnieją naprawdę, z kebabami i apteką na rogu. Na skrzyżowaniu wybucha eksplozja i czołowy czołg płonie. Piesi uciekający spod ostrzału nie są przypadkowymi postaciami: odwzorowują mieszkańców Rygi, jedni nastawieni przychylnie do sojuszu, inni nie.

To, co buduje Skyral, firma nazywa „cyfrowym bliźniakiem” — terminem, który pierwotnie oznaczał wirtualne modele maszyn służące predykcyjnej konserwacji, a dziś rozrósł się do prób modelowania całej rzeczywistości. Współzałożycielka i współdyrektor Skyral Naomi Hulme, która spędziła dwie dekady w koncernie zbrojeniowym BAE Systems, opisywała platformę słowami, które przykuły uwagę mediów: to „trochę Fortnite na sterydach”. Firma wyrosła z przedsiębiorstwa Improbable Worlds Limited, specjalizującego się w silnikach do gier i metaversum — jak podsumowano, wystarczyło „zamienić czarodziejów na żołnierzy, a smoki na czołgi”.

Skutki drugiego rzędu

Sedno oferty Skyral nie polega na oswojeniu żołnierza z widokiem walki. Chodzi o trenowanie skutków drugiego rzędu — tego, co dzieje się po decyzji bojowej z logistyką, infrastrukturą krytyczną i ludnością cywilną. Przykład z artykułu jest wymowny: jeśli pocisk trafi w zatłoczoną ulicę, ludzie uciekną. Ale jeśli ten sam pocisk wyłączy elektrociepłownię mroźnego zimowego dnia, ci sami ludzie będą szukać schronienia zupełnie gdzie indziej. Platforma scala dziesiątki dotąd osobnych modeli — od kształtu sieci energetycznej po strukturę wieku i wykształcenia realnej populacji — tak że uderzenie w jeden element widać jak efekt kaskadowy w pozostałych.

„W obronności można podejmować decyzje bez pełnego zrozumienia ich konsekwencji” — tłumaczyła Hulme. „To, co robimy w środowisku cyfrowym, pozwala te decyzje przetestować.”

Taniej, szybciej — ale czy lepiej?

Nie wszystko w tej historii jest jednoznaczne. Sam „Guardian” zaznacza, że badań nad tym, o ile technologia taka jak ta Skyral poprawia faktyczne wyszkolenie żołnierzy, jest niewiele. Wiadomo szerzej, że trening na symulatorach lotniczych przekłada się na lepsze wyniki w realnych scenariuszach, ale granice przenoszenia wirtualnych ćwiczeń na rzeczywisty poligon pozostają słabo zbadane. Argumentem ekonomicznym jest za to bezsporny: uruchomienie symulacji kosztuje ułamek tego, co organizacja żywych manewrów — dlatego armie wydają na nie miliardy.

Na cyfrowe bliźniaki stawiają też inni gracze. Firma Power Size Technologies, cytowana w artykule, modeluje dla wojsk systemy energetyczne — od baterii w czołgu po panele słoneczne w pustynnym obozie — by pomóc decydować o elektryfikacji sprzętu. Jej prezes Wiktor Dotter przyznaje zresztą wprost, że „digital twin” stał się już modnym hasłem, które bywa używane bardziej marketingowo niż technicznie.

Dlaczego to zagrożenie?

Trudno o bezpośrednią ofiarę w postaci oszukanego seniora czy zmasakrowanej reputacji. Zagrożenie rysuje się gdzie indziej. Po pierwsze, rośnie pokusa podejmowania decyzji o życiu i śmierci na podstawie modelu — a każdy model jest uproszczeniem rzeczywistości, którego ograniczenia trudno ocenić z zewnątrz, gdy algorytm działa w tajemnicy wojskowej. Po drugie, technologie trenowane na danych o realnych miastach i populacjach zacierają granicę między symulacją a inwigilacją: żeby wiernie odwzorować zachowanie mieszkańców Rygi, trzeba najpierw te zachowania zdigitalizować. Po trzecie wreszcie, wyścig zbrojeń w symulacje napędza sam siebie — skoro przeciwnik ćwiczy tysiące scenariuszy wirtualnie, presja na podobne inwestycje rośnie niezależnie od twardej wiedzy o skuteczności takiego treningu.

Brytyjskie wojsko będzie jednym z pierwszych, które wciągną tę technologię głęboko w proces szkolenia. To dobry moment, by publicznie zadawać pytania, na które branży obronnej nie zawsze chce odpowiadać: jakie dane zasiliły model, jak bardzo mu ufamy i kto ponosi odpowiedzialność, gdy wirtualna wojna okaże się złym doradcą tej prawdziwej.

Więcej w tym temacie

Czytaj dalej

Anthropic kontra Pentagon: spór o wojskowe użycie sztucznej inteligencji i kontrakt 200 milionów dolarów

Anthropic kontra Pentagon: spór o wojskowe użycie sztucznej inteligencji i kontrakt 200 milionów dolarów

Autonomiczna broń: Czy algorytm może decydować o życiu?

Autonomiczna broń: Czy algorytm może decydować o życiu?

Ostatni metr autonomii: AI w dronach na froncie ukraińskim

Ostatni metr autonomii: AI w dronach na froncie ukraińskim

AI Lavender w Gazie: gdy algorytm wskazuje 37 tysięcy celów

AI Lavender w Gazie: gdy algorytm wskazuje 37 tysięcy celów