AI a wolność słowa: cenzura algorytmiczna na platformach cyfrowych
Algorytmy sztucznej inteligencji decydują, co możemy powiedzieć w internecie. Ktoś uważa, że to ochrona. Ktoś inny, że to cenzura. Coraz trudniej odróżnić jedno od drugiego.
5 artykułów
Algorytmy sztucznej inteligencji decydują, co możemy powiedzieć w internecie. Ktoś uważa, że to ochrona. Ktoś inny, że to cenzura. Coraz trudniej odróżnić jedno od drugiego.
Sztuczna inteligencja wymaga olbrzymiej przepustowości. Kto zapłaci za fast-lane? I co się stanie z resztą treści, które będą musiały podzielić się powolnym pasem?
Generatywna AI drastycznie obniżyła koszt produkcji fałszywych treści. W 2024 AI slop stał się narzędziem politycznym, a w 2025 filmy z modelu Sora napędzały narracje o oszustwach w programach socjalnych. Złośliwe aktorzy, w tym Chiny i Rosja, wykorzystują generatywną AI do rozsiewania dezinformacji.
Według hasła Wikipedii o Grok sexual deepfake scandal, czatbot xAI Grok pozwalał użytkownikom modyfikować zdjęcia osób — łącznie z małoletnimi — w stronę eksploatacji seksualnej. Analiza 24-godzinna pokazała 6700 seksualnych lub nudowanych obrazów na godzinę — 84 razy więcej niż pięć największych stron deepfake łącznie. Sprawa wywołała kampanię Get Grok Gone domagającą się usunięcia aplikacji ze sklepów.
Pod koniec stycznia 2024 roku na platformach 4chan i X pojawiły się wygenerowane sztuczną inteligencją obrazy o charakterze seksualnym, przedstawiające Taylor Swift. Według hasła Wikipedii jeden z postów osiągnął 47 milionów widzeń, zanim został usunięty. Sprawa zmusiła X do zablokowania wyszukiwań nazwiska artystki i wywołała projekt ustawy grupy senatorów USA.