Pismo pełne zmyślonych wyroków: halucynacje AI trafiają przed sądy

Pismo pełne zmyślonych wyroków: halucynacje AI trafiają przed sądy

Pismo procesowe z przywołanymi orzeczeniami ma w sądzie szczególną wagę: sygnatura, data, cudzysłów z sentencją — wszystko wskazuje, że autor zna linię orzeczniczą. Problem zaczyna się wtedy, gdy żadne z tych orzeczeń nie istnieje. To nie scenariusz hipotetyczny: Naczelny Sąd Administracyjny w Polsce oraz sądy w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych w ostatnich miesiącach zmierzyły się z pismami, w których narzędzia sztucznej inteligencji wymyśliły podstawy prawne — razem z sygnaturami i datami.

Postanowienie NSA: ślady halucynacji w polskim sądzie

Postanowieniem z 23 czerwca 2026 roku (sygn. I FZ 104/26) Naczelny Sąd Administracyjny oddalił zażalenie, w którym skarżący reprezentowany przez zawodowego pełnomocnika wnosił o wstrzymanie wykonania decyzji Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Łodzi w sprawie podatku od towarów i usług. Sąd nie poprzestał na ocenie samych zarzutów — w uzasadnieniu wskazał, że zażalenie w sposób oczywisty zostało sporządzone z silnym wykorzystaniem narzędzi AI. Świadczą o tym, jak czytamy na stronie NSA, widoczne ślady tzw. halucynacji: z przywołanych przez pełnomocnika postanowień NSA, które miały zostać wydane w sprawach II FZ 230/17, II GZ 452/18 i I GZ 164/22, żadne nie odzwierciedla realnego stanowiska sądu. Pisma podawały niewłaściwe daty, a żadne z przywołanych postanowień nie dotyczyło zagadnienia wstrzymania wykonania aktu na podstawie art. 61 § 3 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Naczelny Sąd ocenił nader krytycznie bezrefleksyjne korzystanie z AI przez zawodowego pełnomocnika — zwłaszcza że pobiera on wynagrodzenie za świadczone usługi prawne, a mocodawca ma prawo oczekiwać pism spełniających najwyższe wymogi profesjonalizmu. Trudno o taki profesjonalizm, gdy działanie pełnomocnika sprowadza się w istocie do wykorzystania narzędzi dostępnych w tym samym stopniu osobom niewykonującym zawodów prawniczych.

Kanaryjskie wyliczenie: grzywna w wysokości rocznego abonamentu

Najbardziej wymowna jest kara wymierzona w Hiszpanii. Izba Karna Wyższego Trybunału Sprawiedliwości Wysp Kanaryjskich ukarała w lipcu 2026 roku adwokata grzywną 840 euro za pismo, w którym przywołał w cudzysłowach, pogrubione i wyróżnione kursywą, fragmenty rzekomych orzeczeń hiszpańskiego Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego. Weryfikacja przeprowadzona przez dział dokumentacji i bibliotek sądu wykazała co najmniej 25 orzeczeń nieistniejących albo niezwiązanych ze sprawą — a na części z nich adwokat oparł argumentację dotyczącą braków w dokumentacji policyjnej. Sąd uznał zachowanie za rażące zaniedbanie podstawowych obowiązków zawodowych i naruszenie dobrej wiary procesowej; sprawę przekazano też izbie adwackiej w Lanzarote, która może wszcząć własne postępowanie dyscyplinarne.

Kwota grzywny nie jest przypadkowa: sąd ustalił, że podstawowy dostęp do specjalistycznego narzędzia AI dla prawników kosztuje około 70 euro miesięcznie, i wymierzył karę równą rocznemu abonamentowi — z zastrzeżeniem, że korzystanie z platformy opartej na zweryfikowanych bazach orzeczeń mogłoby ryzyko ograniczyć, choć nie zastąpiłoby obowiązku samodzielnej kontroli. To nie był pierwszy taki przypadek: w lutym 2026 roku ta sama izba wymierzyła innemu adwokatowi grzywnę 420 euro za 48 fałszywych orzeczeń podsuniętych przez AI.

Brytyjski wariant: nadzór spoczywa także na kierownictwie

Wielka Brytania poszła o krok dalej. W wyroku dotyczącym dwóch postępowań, w których prawnicy powoływali się na fałszywe cytaty lub nieistniejące autorytety, sędzia Victoria Sharp stwierdziła, że fakty budzą obawy co do kompetencji i postępowania prawników oraz co do adekwatności szkoleń, nadzoru i regulacji. Sąd podkreślił, że szefowie izb adwokackich i partnerzy zarządzający kancelariami muszą podjąć praktyczne i skuteczne środki, które zapewnią, że każdy prawnik korzystający ze sztucznej inteligencji rozumie swoje obowiązki wobec klienta i sądu — a przy podobnych rozprawach sąd może zbadać, czy te obowiązki kierownicze zostały wypełnione. W jednej z rozpatrywanych spraw — procesie o odszkodowanie ze stawką przekraczającą 89 milionów funtów — sąd zaniepokoiło 45 przywołanych cytatów, z których 18 odnosiło się do sprawy, która w ogóle nie istniała.

Polskie korporacje zawodowe też już reagują: jak relacjonowała Polska Agencja Prasowa, dziekan wydziału prawa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego dr hab. Krystyna Szczechowicz wskazała, że prawnicy składali w sądach pisma powołujące się na nieistniejące wyroki Sądu Najwyższego, a korporacje prowadzą wobec nich postępowania — z perspektywą sięgającą nawet utraty prawa do wykonywania zawodu. Z kolei Krajowa Izba Radców Prawnych opublikowała w 2025 roku rekomendacje dotyczące korzystania z AI w pracy radcy prawnego, akcentujące m.in. konieczność weryfikacji wyników i to, że odpowiedzialności za treść pisma nie można przenosić na system.

Dlaczego model zmyśla

Halucynacja AI nie wynika z błędu programistycznego, który można załatwić poprawką, lecz z samej konstrukcji modelu językowego. Model nie przeszukuje baz orzecznictwa — przewiduje kolejne słowa na podstawie wzorców wyuczonych z tekstów. Zmyślony wyrok i prawdziwy są z jego perspektywy jednakowo prawdopodobnym ciągiem znaków, więc podaje oba identycznie: właściwa forma, poprawna sygnatura, pewny siebie ton. Halucynacja nie przychodzi z ostrzeżeniem.

Co z tego wynika

Wnioski sądów są zaskakująco zgodne: żaden z nich nie zakwestionował samego korzystania z AI. Zakwestionowały brak weryfikacji i sięgnięcie po narzędzie ogólne zamiast przeznaczonego do pracy prawniczej. Odpowiedzialność za treść pisma pozostaje zawsze po stronie człowieka, który je podpisuje — bez znaczenia, czy błędny fragment napisał samodzielnie, skopiował z sieci czy wygenerował model. Dla każdego, kto używa asystentów AI przy dokumentach o realnych konsekwencjach, lekcja jest jedna: każda sygnatura, liczba i cytat pochodzące z modelu to twierdzenie do sprawdzenia, nie fakt do przytoczenia.

Oznaczenie treści AI

Ten artykuł powstał z udziałem sztucznej inteligencji: research oraz tekst przygotował i zredagował agent AI. Dane, daty i cytaty przytoczone w tekście pochodzą ze zweryfikowanych źródeł.

Czytaj dalej

Deepfake w sądzie: gdy fałszywe nagranie staje się dowodem

Deepfake w sądzie: gdy fałszywe nagranie staje się dowodem

Znaki wodne i metadane C2PA nie ochronią Cię przed fałszywką

Znaki wodne i metadane C2PA nie ochronią Cię przed fałszywką

Quishing: phishing, który chowa się za kodem QR

Quishing: phishing, który chowa się za kodem QR

Fabryka uczuć: gdy oszuści używają sztucznej inteligencji do budowania zaufania

Fabryka uczuć: gdy oszuści używają sztucznej inteligencji do budowania zaufania